Strzeszynek – piękne, czyste jezioro i okoliczne lasy znane są chyba wszystkim Poznaniakom, a wielu z nas łączą z tym urokliwym miejscem miłe wspomnienia. Któż z nas nie przyjeżdżał tu na wiosenne wagary, romantyczne randki, letnie plażowanie i kąpiele? Bliskość centrum miasta, łatwy dojazd, a przede wszystkim uroda tej okolicy sprawiają, że Strzeszynek to ulubione miejsce wypoczynku mieszkańców Poznania.

Czy wiecie, że Strzeszynek jest znany już od 1388 roku? Był wtedy dużą wsią, która już w XIV wieku miała własny kościół parafialny, a w XIX przekształciła się w świetnie prosperujący folwark z cegielnią, gorzelnią i mleczarnią.

 

W 1939 roku Strzeszynek został włączony w granice Poznania, a w 1960 roku powstał tu pierwszy w mieście kemping i ośrodek rekreacyjny z prawdziwym, dobrze zorganizowanym kąpieliskiem. Wtedy też rozpoczęła się budowa motelu i restauracji OAZA. Wznoszenie budynku trwało 5 lat (!), aż wreszcie dokonano hucznego i uroczystego otwarcia. OAZA była wówczas jednym z najbardziej luksusowych i modnych lokali w mieście. Podobno to właśnie tutaj odbywał się pierwszy w powojennym Poznaniu prawdziwy striptiz! Na owe czasy było tu rzeczywiście luksusowo: kamienne posadzki, rozległy parkiet, podium dla orkiestry uchylne okna, które latem otwierały się na dwa rozległe tarasy z widokiem na plażę i jezioro. Trudno się dziwić, że w latach 60tych i 70tych stolik na obiad czy kolację trzeba tu było rezerwować z dwutygodniowym wyprzedzeniem, a zdobycie biletów na dancing graniczyło z cudem.

 

Niestety, dość szybko dała o sobie znać siermiężność technologii budowlanych realnego socjalizmu. Na remonty oczywiście brakowało pieniędzy, OAZA przechodziła z rąk do rąk kolejnych dzierżawców, niszczała coraz bardziej, aż popadła w całkowitą ruinę i – kilka lat temu została zamknięta. Ruina – delikatnie rzecz ujmując – nie dodawała uroku pejzażowi, a Poznaniacy stracili sympatyczne miejsce na rodzinne obiady, przyjęcia i zabawy. Na szczęście, OAZĘ udało się odbudować. W czasie remontu okazało się że budynek, który 40 lat temu uważano za luksusowy zbudowano niemalże z mchu i paproci. Ciekawostka – gdy zdjęto pokrywające elewację boazerie, oczom zdumionych robotników ukazał się następujący widok: powybijane szyby ktoś zastąpił dyktą, a od wewnątrz „ocieplił” starą wykładziną dywanową. Takich rewelacji odkrywano w czasie prac dziesiątki. Cóż, należy je uznać za kolejny symbol spektakularnych „dokonań” poprzedniej epoki. Szczęśliwie już minionej, z której w OAZIE pozostała jedynie trochę zabawna, a trochę smutna dokumentacja fotograficzna.
 
ZMIANY W OŚRODKU STRZESZYNEK

 

Restauracja Oaza przed remontem

Taras klubu przed remontem

 

Restauracja Oaza po remoncie

Taras klubu po remoncie